06.07.2017

Drogi Pamiętniku/ Dzień 3

Drogi Pamiętniku 

"Nie wyleczy się chorego, który nie wierzy w swoją chorobę" . Kolejny cytat znaleziony pośród milionów cytatów w internecie, ale jakże dopasowany do mojej sytuacji.
A więc powiem Ci tyle... wydało się. Pani pielęgniarka zadzwoniła do mamy po tym, jak poszłam do niej, aby opatrzyła mi jedno dość duże i słabo gojące się rozcięcie na udzie... Szczerze mówiąc jedno z wielu. 
Szło mi tak dobrze, tak cholernie dobrze i przez jedno głupie zbyt mocne przyciśnięcie żyletki wszystko wyszło na jaw. 
Po powrocie do domu ujrzałam wszystkich członków mojej rodziny załamanych... Było mi smutno, ale nie czułam się winna. To był mój lek, jedyny lek, który chociaż na chwile uspokajał moją zrozpaczoną duszę. Teraz nie mam już nic. W głębi czuję wszechogarniającą mnie pustkę. Jest mi coraz gorzej. Z dnia na dzień jestem bardziej roztrzęsiona. Brakuje mi tego cudownego uczucia na skórze. Widoku krwi. Tej satysfakcji, że dostaję karę za swoją beznadziejność. 
Od jakiegoś czasu sytuacja w domu jest napięta. Mało rozmawiamy i wymieniamy się tylko podstawowymi informacjami typu 'co u Ciebie'. Prawie codziennie mam rajd po lekarzach. Od żałosnych, dających się okłamywać psychologów do zimnych i dziwnych psychiatrów. W sumie to jest mi już wszystko jedno co ze mną będzie. Cały świat żyje swoim życiem, a ja stoje w miejscu a nawet czasami się cofam. Nie radzę sobie z tym wszystkim. Natłok wszystkiego mnie przeraża, a bez żyletek czuję się taka bezbronna i niewinna, chociaż tego po mnie nie widać. Non stop wszystkich atakuje. Nie chce niczyjej pomocy! 
Mama znalazła bardzo miłego psychiatrę, który postawił mi ultimatum. Psychiatryk, albo leki... Po dłuższej chwili namysłu zgodziłam się na leki, ale to i tak mnie boli. Ciągle śpie, albo płacze. Zero poprawy. One mnie wykańczają. Umrę prędzej czy później. 
Drogi Pamiętniku.... Ranię wszystkich, ale nie umiem inaczej. Mam nadzieję, że kiedyś się ułoży. 
Aktualnie chowam leki pod język i chwilę później wypluwam do zlewu, po kryjomu kombinuje żyletki i dalej płacze... Boję się.








11 komentarzy:

  1. O jacie! <3 Kochana nie wiedziałyśmy, że masz aż tak źle :( Życzymy Ci powodzenia! Mamy nadzieję, że leki Ci pomogą i wyjdziesz z tego! Podziwiamy Cię za to, że potrafisz o tym pisać publicznie :) My bałybyśmy się fali hejtu jaka na nas spływa. Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale rozumiem Kochane ;) Buziaki ;*

      Usuń
  2. Wiem co czujesz kochana - sama przeżywałam to samo co Ty i wiem jaki to jest ból, gdy każdy chcą Ci ofiarować swoją pomoc, a Ty jej po prostu nie chcesz za nic w świecie. Chcesz żyć z nią w zgodzie z naturą i tak jest Ci dobrze. Też tak mam. Nie dopuszczam do siebie nikogo do tej pory. Jednak nie okaleczam już swojego ciała. Cięcie i sprawianie bólu zwyczajnie mnie znudziło. Wolę wyjść na spacer: po przemyśleć, zapalić papierosa i wrócić z płaczem do domu i udawać, że jest dobrze. Czasami..faktycznie jest, czasami nie. Często oszukuję samą siebie. To nienormalne. Jednak wbrew pozorom - jestem i żyje tutaj, bo nie umiem nic więcej. Moja ambicja często bierze nade mną gore! To jest meczące. Ja z całego serduszka życzę Ci wszystkiego co najlepsze. Uważaj na siebie i po prostu zyj, bo musisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki za cudowny komentarz! Również życzę wszystkiego co najlepsze <3 Damy radę ;)

      Usuń
  3. Nikt z nas nie jest beznadziejny , każda osoba chowa w sobie namiastkę szczęścia i jest nieodłącznym elementem wszechświata , który nas ogarnia. Warto o tym pamietać i cieszyć sie z tego , że mamy możliwość bytu , ponieważ to najpiękniejsza rzecz , którą otrzymaliśmy bezinteresownie. Trzymaj się ! Zdjecia są śliczne :)!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja przez pol roku ponad mialam naprawde straszny okres w swoim zyciu.. ale juz sie zaczelam zbierać i myslec pozytywnie. Najpierw musimy zadbać o siebie i swije szczescie aby moc pomagac innym. Buziaki, swietne pozytywne i kolorowe zdjrcia!

    Caiawichowska

    PinkyPromiseGang 👈🏻oddaje obserwacje👈🏻 +ROZDANIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że wszystko wraca do normy !

      Usuń
  5. Hej bardzo fajny blog strasznie mi się podoba więcej takich postów

    OdpowiedzUsuń
  6. Uśmiechaj się częściej, tak ładnie Ci z uśmiechem. Czytając Twój wpis mam ciarki na plecach i łzy w oczach. Nie daj się sama sobie zniewolić. Wierzę, że w głębi Ciebie jest siła do walki! Najgorsze co może być do ranić samego siebie. Mimo, że prawdopodobnie czytając ten komentarz będziesz się śmiać to wiec że jesteś wyjątkowa. Każdy z nas po coś się urodził.
    Moja Droga jeśli chciałabyś porozmawiać z kimś postronnym, kogo nie znasz / cassiamarga97@gmail.com / wystarczy, że napiszesz.
    Mój Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku aż się wzruszyłam <3 <3 I nie nie śmiałam się po przeczytaniu, jestem w wielkim pozytywnym szoku ! <3 <3 <3

      Usuń