27.06.2017

Drogi Pamiętniku/ Dzień 1

Dzień 1
Drogi Pamiętniku.
Już wiem, że będzie źle. Eh.. Co ja gadam, będzie koszmarnie.
Dzień zapowiadał się całkiem nieźle. Po otwarciu oczu od razu przywitały mnie promienie Słońca. Przez głowę przebiegła mi myśl, że to będzie dobry dzień. Byłam w błędzie.
Leniwie podniosłam tyłek z łóżka i podeszłam do szafy. Po odstawieniu leków mam czasem problemy z podjęciem najłatwiejszych decyzji. Jedną z nich jest to w co się ubiorę. Wiedziałam, że dzisiaj przyjedzie On. Postawiłam więc na coś wygodnego. Kolejne poranne czynności przebiegły bez większych problemów. Po prostu zwyczajny dzień. Uśmiechałam się tak jak zawsze, rozmawiałam tak jak zawsze, byłam normalna, lecz w środku coś we mnie drżało. Czułam ciągły lęk i strach. Mimo tego, że śmiałam się tak często aż do momentu, w którym nie zaczął boleć mnie brzuch to non stop coś mi nie pasowało. Było zbyt dobrze na zewnątrz a zbyt niepewnie  wewnątrz. W głębi duszy zadawałam sobie pytania:  Czy dożyję jutra? Czy na świat spadnie nieszczęście wojny? Czy potrąci mnie samochód? Czy Miłość Mojego Życia dojedzie do mnie ? Po kilkunastu minutach rozmowy z najbliższymi byłam już po prostu zmęczona.
Kolejne godziny spędziłam w samotności. Tak jak najbardziej lubię. Nic specjalnego. Powstrzymywanie płaczu, staranie się nie myśleć o niczym.Uwierzcie to trudne, a dla mnie w szczególności. Nic mi nie pomoże. Leków już nie ma, więc radzić muszę sobie bez nich. Czasami mam wrażenie, że one zatrzymywały mój ból i zdejmowały cały trud związany z normalnym życiem. Było mi z nimi po prostu łatwiej.  Znieczulały skołataną duszę i uspokajały drżące ręce...
Następne godziny minęły mi już w Jego towarzystwie. Śmialiśmy się, oglądaliśmy film, którego i tak nie pamiętam. Czułam się wtedy taka bezpieczna. Otulona Jego ramionami mogłam bez żadnych przeszkód wpatrywać się w ekran telewizora i czuć, że wszystkie moje kawałki są znów razem. Nie byłam w rozsypce. Tylko to miałam w głowie. To, że sama jestem bezsilna. To, jak krucha i bezbronna jestem...
Nadeszła noc. Siedząc na fotelu odczuwałam wyraźną pustkę. Nikt nie starał się utrzymać mnie w całości, więc po krótkiej chwili rozsypałam się. Po całym pokoju były rozrzucone kawałki mnie... Po policzkach poleciały pojedyncze łzy, czyli oznaka mojej słabości. W kilka sekund słabość przerodziła się w ogromną nienawiść do samej siebie. Czułam przeogromną odrazę. Jedyne o czym myślałam to jak zrobić sobie krzywdę. Co uczynić, bym cierpiała, tak bardzo jak na to zasługuję. W pokoju nie znalazłam wzrokiem żadnych żyletek, nożyczek a mój stan był na tyle kiepski, że nie miałam siły w nogach.
Moją rękę zaczęły ozdabiać odciski zębów, które zostawiałam co chwile. Uda były pokryte czerwonymi pręgami od paznokci a między palcami były moje włosy. Takie noce są najgorsze. Przeze mnie przemawia nienawiść. Zaczynam głośno szlochać, ale mój płacz jest tłumiony przez poduszkę. Z fotela przenoszę się na podłogę. Patrząc w lustro zaczynam zastanawiać się nad sensem mojego życia. Po krótkiej chwili myślę o moich bliskich, o ludziach, którym na mnie zależy. Z braku sił kładę się na dywan. Biorę kilka głębokich wdechów. Powolnie czołgam się w stronę łóżka i po prostu zasypiam, dziękując Bogu za to, że dał mi siłę, by nie poddać się i walczyć do końca. Nie mogę zepsuć tylu miesięcy ciężkiej pracy...
Jestem po prostu zwykłą dziewczyną, do której drzwi czasami puka ktoś nieproszony.. Czy go wpuszczę zależy tylko ode mnie











15 komentarzy:

  1. Trzymaj się :(
    Zapraszam do mnie: http://madeleinestyles.blogspot.com/2017/06/tunika-z-gebokim-rozcieciem-na-boku.html

    OdpowiedzUsuń
  2. ja pisze pamiętnik ,ale w zeszycie wole ta formę życzę powodzenia głowa do góry

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ma co się poddawać. Pamiętaj, że jeśli dałaś radę jakiś czas dasz radę i dłużej. :)
    Jakbyś miała czas to zapraszam również do mnie:
    Tu kliknij :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie martw się będzie lepiej ;) piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niewiem, jak mam sie do tego ustosunkować. To fikcja czy prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ale z przed dluzszego okresu czasu. Pisze takie posty , aby pozbyc się resztek,które zostały po depresji, jednak wcale nie twierdzę że nie mam momentów w których depresja puka i wali do drzwi mojego życia, ale nie wpuszczam jej ❤

      Usuń
  6. jejku jakie jak świetnie napisane, mam nadzieję kochana, że wszystko się ułoży. Nigdy się nie poddawaj! Dasz radę!
    Powodzenia :*
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytając ten post, miałam w sobie coś takiego w sobie, nawet nwm jak to opisać. Nie wiem co napisać. Wolę to przemilczeć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Depresja to chyba najgorsza rzecz jaka może się przytrafić, ponieważ wyniszcza ona psychicznie i fizycznie. Pozbycie się jej wymaga nie lada odwagi i przede wszystkim ogromu sił. Życzę powodzenia i gratuluję odwagi do pisania.

    OdpowiedzUsuń