4/22/2017

Kim jestem?

Kim jestem?
Zastanawiam się stojąc na skraju przepaści i biorąc ostatni w życiu wdech. Patrzę niespokojnie w dół i rzucam się w ciemną otchłań...
Otwieram oczy. Jedyne co widzę to ciemność otaczającą moją drobną i kruchą postać...
Kim jestem pośród ogromnego mroku otaczajacego moje ciało?
W ciemności czuję się taka malutka, taka nic nieznacząca... Dlaczego?
Swoje płuca po raz kolejny napełniam dawką tlenu. To rozjaśnia mój umysł...
Szczerze? Czuję, że jestem jedną z wielu milionów zagubionych w szarej codzienności nastolatek. Jedna z wielu dziewczyn z "problemami", które są przez wielu traktowane jak błahostki. Ignorowana, z wielkim chaosem, mętlikiem w głowie muszę każdego dnia udawać. Zakładać maskę i iść z zaciśniętymi pięściami gotowa do walki. 
Ogromnej i ciężkiej walki z przeciwnościami losu. 
Krzyczę i wołam przeciwnika do  bitwy. Jak tchórz chowa się za rogiem... Tylko którym?
Drobna, osłabiona i zagubiona dziewczyna musi każdego dnia być czujna i silna. 
Upadam od niewidzialnych ciosów, ale podnoszę się po każdym bardziej zdeterminowana.
Kim jestem?
Czy uśmiech na mojej twarzy jest prawdziwy? Czy gdy po policzkach lecą mi łzy a serce pęka na milion kawałków ale uśmiecham się, to jestem szczęśliwa?
Moją głowę rozsadzają miliony myśli... Kolejny raz upadam, ale nie mogę się podnieść. 
Gdzie podziali się Ci, którzy bronili mnie przed atakami? 
NO GDZIE ONI TERAZ SĄ?!
Gdy zostałam powalona przez swoje myśli i niewidzialną siłę... Gdy nie mam już mocy, aby pomagać innym zostaje sama. Policzki znów są ozdobione kroplami słonej wody, serce bije szybciej, ale ciało odmawia posłuszeństwa.
Przez głowę znów przechodzi pytanie : "Kim jestem na tym świecie?"
Nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Czołgam się. Wpadłam w labirynt. Nie widzę wyjścia.
Za długo walczyłam, i w końcu poddałam się. 
Czy moja siła była prawdziwa? Czy to tylko pozory.
Serce rozdarte, mózg zadręczany milionami myśli, ciało przygniecione niewidzialną siłą. Samotna walczę, szarpie się i krzyczę kolejny raz. Za każdym coraz ciszej.
W końcu siła całkowicie przytwierdziła moje kończyny do podłoża, serce zgubiło parę elementów a głowa została oczyszczona ze wszystkiego co w niej było.
Nie mam już nic. Przyjaciół, siebie. Za długo walczyłam z ludźmi, którzy koniec końców ulotnili się. Nie poprosiłam tych, którzy razem ze mna wygrali by bitwę.
Ostatnia łza, ostatni wdech i ostatnie pytanie :"Kim byłam?"












6 komentarzy:

  1. Pięknie napisane i zdjęcia super <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wpis :) Pamiętaj jesteś najlepszą wersją siebie, nigdy nie powstanie lepsza ;)
    Zapraszam do mnie - konkurs: http://swiatwedlugidoli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisane, a zdjęcia przywodzą mi na myśl lato :D
    KLAUDIALISIECKA BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah niestety to jeszcze nie lato :( <3

      Usuń