17.09.2017

Niewolnictwo retuszu

Hejjka Drogi Czytelniku! 
W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Ci trochę o tym co denerwuje mnie we współczesnym świecie. 
Zewsząd jesteśmy otoczeni reklamami. Po prostu z każdej strony zalewa nas fala " ideałów". Dziewczyny popadają w kompleksy sugerując się tym, że po drugiej stronie telewizora jest kobieta mówiąca o naturalnym wyglądzie z ewidentnie wykonanym full makijażem! 
Jest nam to po prostu wpychane na siłę do gardła... Żyjemy niestety w takiej chorej rzeczywistości, gdzie nastolatki boją się.. po prostu boją się wyjść z domu bez nałożenia przedtem tak zwanej tapety. Zamiast bawić się i cieszyć z tego, że mamy dostęp i coraz większe możliwości do delikatnego podkreślania swojej urody, coraz częściej zaczynamy przesadzać. Makijaż staje się maską, którą również nazywamy uśmiech. Tu jest o wiele prościej... Nakładamy wszystko bez umiaru sądząc, że to da nam pewności siebie i zlikwiduje wszystkie problemy... Dlaczego niszczymy i chowamy się pod nieograniczoną ilością pompek podkładu a  nie zaczniemy od głowy. Bo tutaj tkwi problem. W swojej niskiej samoocenie. Nie chce przez ten post wyrażać jakiejkolwiek niechęci do makijażu, bo ja sama lubię się nim bawić. Chcę tu poruszyć szerszy problem, jakim jest wielka tarcza antykompleksowa. Zdaję sobie sprawę, że make-up wielu dziewczynom pomaga. Podkreślenie swoich atutów i zakrycie niedoskonałości to nic złego. Czerwona lampka powinna zapalać się, gdy nie potrafimy normalnie bez tego funkcjonować tzn. wyjść do sklepu po mleko bez wcześniejszego 2 godzinnego pomalowania się... Tu powinno rodzić się pytanie " Czy tylko w makijażu jestem ładna? Czy jestem więźniem podkładów, pudrów, róży? 
Zastanów się... Wykonywanie makijaży to forma sztuki, nasze hobby, pasja, ale czy musimy to robić maniakalnie... Nie! Nie bądźmy przykute łańcuchami do pędzli ! 
Każda z nas jest piękna. Bez względu na to czy jest pomalowana czy nie. W każdej kobiecie drzemie to coś, wystarczy tylko to odnaleźć ! 
Zerwijmy łańcuchy i kochajmy również swoją naturalną stronę, bo ciągłe chowanie się za maską nie jest wyjściem z żadnych problemów! Pamiętaj, trądzik minie, ale kompleksy siedzące w Twojej głowie tak szybko z niej nie uciekną. 










Czytaj dalej »

07.09.2017

Bajka o Blogerce

1.
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami żyła sobie mała dziewczynka.. Natalka. W jej głowie nie były tylko lalki, koleżanki i inne głupotki. Uwielbiała pisać. Mimo niewielu lat postanowiła założyć swoje pierwszego bloga...


2.
Jak sami wiecie początki nigdy nie są łatwe tym bardziej w tak młodym wieku, gdzie zakładanie różnych kont było dla dziecka nie lada wyzwaniem. Pewnie nie jeden z Was by już odpuścił, ale nie ona. Za wszelką cenę chciała nauczyć się jak założyć bloga i dzielić się swoim zainteresowaniem z innymi.


3.
Po wielu próbach, poszukiwaniach w internecie udało się! Natalka zrozumiała jak to wszystko się robi. Oczywiście pierwszy blog wyglądał strasznie amatorsko, ale jak na dziecko to był dla niej sukces.


4.
Natalia jednak szybko się nudziła. Po miesiącu codziennego pisania do swoich czytelników, których w było tylko 30 postanowiła przerwać swoją przygodę...


5.
Blogowanie porzuciła na krótko. Po kilku miesiącach założyła kolejnego... Pewnie myślicie, że została na nim już na stałe? NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Co chwila tworzyła nowe i nowe blogi. Zmieniała je jak rękawiczki, a może i częściej. 


6.
Z upływem lat Natala dorastała. Coraz więcej rozumiała. Korzystała z różnych poradników, stron internetowych, filmików... Potrafiła już samodzielnie wgrywać szablony, kombinowała również w ustawieniach.


7.
W wieku chyba 14 lat założyła bloga na BLOGSPOCIE. Bardzo jej się tu spodobało. Pisała z bardziej doświadczonymi Blogerami. Nie interesowało ją już dziecinne pisanie, lalki, zabawki. Chciała tworzyć... lepiej i lepiej. Przyjmowała krytykę ( głównie związaną z interpunkcją, ale csiii) poprawiała się. 


8.
Wraz z wiekiem pojawiła się kolejna pasja... FOTOGRAFIA! Pierwsze zdjęcia tak samo jak blog nie były rewelacyjne. Zdjęcia robione telefonem, ale co z tego, jeśli była w niej wielka chęć ciągłego rozwoju. Tak samo jak w przypadku pisania, drugie hobby zmieniało się. Telefon zamienił się w aparat, ambicje wzrosły, może być tylko lepiej.


9.
"Kolorowy Kwiatuszek" bo tak nazywał się blog, rozwijał się. Czytelników powoli przybywało. Natalia była bardzo szczęśliwa. Czuła, że jej starania i praca w końcu się opłacają. To ją uskrzydlało i dawało motywację do cięższej pracy mimo tego, że obowiązków tak jak i lat przybywało.


10.
Niestety po roku w miarę możliwości regularnego pisania Natalka podjęła decyzję o zmianie bloga. Chciała robić coś poważniej, coś co da jej szansę na zmianę dziecinnego wizerunku na bardziej poważny.


11.
I tak nastał króciutki okres " BLOGERKI PHOTO". Wszystko zaczynać od początku?- Pomyślała dziewczyna... Po dłuższej chwili namysłu postanowiła, że po prostu zmieni nazwę "Kolorowego" na N.SZTEGNER... Z tego powodu nie będzie musiała opuszczać stałych czytelników, na których bardzo jej zależało.


12.
I tak od młodziutkiej 10 letniej blogerki Natalia stała się rozwiniętą 16 letnią blogerką z prawie 400 obserwatorami i ponad 50 TYSIĄCAMI ODWIEDZIN! Postawiła sobie w te wakacje cel... Dobić do tej upragnionej cyferki i wiecie co? Wydawało się to niemożliwe, ponieważ do pięćdziesiątki brakowało ponad 3 tysięcy... I nagle BUM! Te 3 tysiące wbiliście w 2 dni!!!! 
Ta młoda blogerka chciałabym bardzo gorąco podziękować wszystkim, którzy ją wspierali ! Jej kochanym czytelnikom, bo tworzy to wszystko dla nich! <3 

DZIĘKUJĘ!













Czytaj dalej »

21.08.2017

Niecodzienna szkolna wyprawka

Hejjjka Czytelniku!

Jeśli czytałeś mój ostatni wpis, do którego odsyłam Cię TUTAJ to teraz dam  Ci parę rad jak zrobić dobre wrażenie w nowej szkole. Sam rozumiesz... Niedługo koniec wakacji, więc pewnie idziesz albo do szkoły średniej, lub po prostu czytasz to, bo lubisz moje posty ;) 
A więc nie przedłużając zapraszam do tego super poradnika ! 

1. UBIÓR-  Faktem jest, że zaczynając nowy etap w swoim życiu musisz się do niego dobrze przygotować. Nie tylko wewnętrznie ale i zewnętrznie. Nie marnuj czasu na stresowanie się! Wsiadaj w autobus, pociąg, jakikolwiek środek transportu. Weź ze sobą mnóstwo gotówki i leć na łowy! Przecież KAŻDY uczeń szkoły średniej musi być modnie ubrany. Nie zapomnij oczywiście jeszcze przejrzeć paru magazynów modowych, wszystkie tumblr'y profesjonalnych stylistów... w sumie nie ważne kogo! PAMIĘTAJ o tym, że gdy przekroczysz próg nowej szkoły w NAJDROŻSZYCH I NAJMODNIEJSZYCH ciuchach tego sezonu od razu będziesz GWIAZDĄ i każdy w mgnieniu oka Cię pokocha! 






2.DRUGIE ŚNIADANIE- Jak przystało na PRAWDZIWEGO celebrytę szkoły średniej powinieneś nie tylko podążać za tym co trzeba ubierać, lecz także co jeść. Na insta królują te wszystkie fit profile z mnóstwem zdrowych posiłków, drugich śniadań itd. Skoro chcesz BYĆ KIMŚ to nie ma innej opcji, żeby twój lunch box składał się z sałatek przygotowanych przez mamę ;) Kilka marcheweczek, rzodkiewek i każda koleżanka będzie Ci zazdrościć takiego zdrowego trybu życia... PAMIĘTAJ! Nie wspominaj pod żadnym pozorem nikomu, że wybierasz się na bardzo pożywny obiad do KFC, a Twój ostatni posiłek kończy się o 24... Nikt nie musi wiedzieć. Fit masz być tylko na przerwach! 




3. KRÓLEWSKI POTOMEK- Jak na prawdziwe królewskie dziecko przystało pokaż wszystkim, że to właśnie w Tobie płynie ta błękitna krew. Przede wszystkim rządź każdym kto siedzi cicho i się nie odzywa. To przecież najłatwiejszy cel ! Wtedy dopiero udowodnisz podwładnym, że z Tobą nie ma żartów ;) 




Mam nadzieję, że doskonale jesteś już przygotowany na  nadchodzący rok szkolny ;) Proszę Cię tylko o jedno... TRAKTUJ TEN WPIS Z DUUUŻYM DYSTANSEM I PRZYMRUŻENIEM OKA! 
NAJWAŻNIEJSZE JEST, ABYŚ SPAKOWAŁ DUŻO UŚMIECHU, CHĘCI DO PRACY I POZYTYWNEJ ENERGII <3














Czytaj dalej »

20.08.2017

Szczęśliwa 7 !

Hejjka Czytelniku!

W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć Ci jak radzę sobie w momencie największego kryzysu. Sam wiesz jak to jest. Nie zawsze w życiu jest pięknie i kolorowo. Czasami bywa tak, że w pewnym dniu jest Ci po prostu smutno. Nie masz humoru, jesteś zły, zdenerwowany, lub zamartwiasz się nagle rzeczami, o których jeszcze wczoraj byś nie pomyślał. W jednej chwili wpadłeś w życiowy dołek, który może okazać się baardzo głęboki i potrzeba więcej czasu, aby się z niego wydostać, lub w bardzo płytki, gdzie wystarczy tylko podskoczyć, aby zobaczyć światełko.
Ja aktualnie sama zmagam się z takim załamaniem, więc w paru punktach omówię z Tobą moje sposoby na wydostanie się z niego.

1. SEN-  Ja jestem strasznym śpiochem, mogłabym spać caały dzień. Nie ważne czy świeci słońce czy pada deszcz, ja mogę przespać nawet napiękniejszy i najcudowniejszy poranek. Jeśli więc jestem bardzo smutna to staram się przespać ten moment. O ile nie śnią mi się koszmary. Zakładając, że mam same cudne sny, to dla mnie dużym lekarstwem jest porządna dawka snu w moim wygodnym łóżeczku z misiami obok. 

2. JEDZENIE-  Na drugim miejscu zaraz po spaniu jest jedzenie. Potrafię jeść, jeść, jeść i końca nie widać. Nie ważne w jakiej kolejności Chętnie pochłonę paczkę chipsów, zaraz po nich ciasto upieczone przez mamę, obiad składający się z kilku ziemniaków, kotleta i surówki, a na koniec paluszki, kakao, frytki a o 23 i tak będę głodna. W takie gorsze dni włącza się u mnie momentalnie 2 razy większy apetyt. W ten sposób się odstresowuje. Wiem, że ten nawyk nie jest dobry, ale pomaga ;) A więc w ciężkie dni wielki zapas jedzenia i do tego w łóżku to połączenie idealne.

3. SAMOTNOŚĆ-  Sam wiesz jak to jest. Kiedy nie masz siły na nic. Jesteś zdołowany, masz na sobie tylko shorty i byle jaką koszulkę a Twoja fryzura do wyjściowych nie należy... W sumie to ogólnie nie wyglądasz wyjściowo. Nie ma chyba nic lepszego niż CHWILA samotności. Podkreśliłam słowo chwila, bo nie można się oczywiście izolować na dłuższą metę od całego świata. Ale jeden dzień takiego totalnego odcięcia się od wszystkiego, aby się odstresować, odetchnąć i po prostu odpocząć nie jest taki zły. PAMIĘTAJ!  Samotność jest dobra, ale nie przesadzaj, bo to może tylko pogorszyć sytuacje i Twój nastrój.

4. GŁUPIE PROGRAMY- Ooo tak głupie programy Kto ich nie kocha? Tak , tak nasze Polskie odmóżdżacze to wręcz istny kabaret. Te wszystkie paradokumentalne seriale to coś wspaniałego. W telewizji nie musimy się za bardzo wysilać, aby móc się z czego pośmiać. Znane w całej Polsce, chętnie oglądane i lubiane... nie no a tak na poważnie. Według mnie nie ma nic lepszego, niż w ciężkie dni włączyć telewizor i po prostu oglądać te cudne paradokumenty, a może raczej komedie. To spora dawka humoru, która powinna troszkę pomóc ;)

5. ROZMOWA-  Kiedy już troszkę pospałeś, pojadłeś, pobyłeś sam i w między czasie obejrzałeś najnowszy odcinek " Trudnych Spraw" to może na drugi dzień warto byłoby porozmawiać z kimś? Opowiedzieć przyjaciółce, przyjacielowi, mamie, tacie komukolwiek do kogo masze duże zaufanie. Uwierz mi, że jeśli wyrzucisz to z siebie to będzie Ci zdecydowanie lepiej i lżej na serduszku! Ta osoba pewnie postara się pomóc jakąś radą a jeśli nie to wybierz się do PSYCHOLOGA, On NA 100% CI POMOŻE

6. PRZYTULENIE- Jeśli rozmowa z kimś bliskim również zawodzi, do psychologa boisz się iść to według mnie porządnym lekarstwem jest przytulas. Ja uwielbiam tulić się z moim chłopakiem. To bardzo mi pomaga i jest mi zdecydowanie lepiej! 

7. WIĘCEJ SNU-   A JEŻELI WSZYSTKO WYKONAŁEŚ I DALEJ JEST TAK SAMO KIEPSKO TO POTRZEBA CI WIĘCEJ SNU! SEN TO CUDOWNE LEKARSTWO. NAJLEPSZY ANTYBIOTYK ;)

A JAKI JEST TWÓJ SPOSÓB NA RADZENIE SOBIE Z KRYZYSEM ? 



















Czytaj dalej »

16.08.2017

Żółw

Jesteś już tym wszystkim po prostu zmęczona. Boli Cię udawanie i ta ciągła sztuczność, że jesteś taka silna i nic Cię nie złamie. Gówno prawda! Każde słowo jest dla Ciebie silniejszym ciosem, niż niejedna napaść i przemoc fizyczna. Żaden ból zewnętrzny nie jest w stanie porównywać się z tym wewnętrznym. Twoja zmęczona tym wszystkim dusza już kona. Straciła resztki sił... Zamiast odczuwać intensywniej pozytywne emocje to jedyne co czujesz mocno to strach, przerażenie i smutek. Reszta jest nijaka, nie robi żadnego wrażenia. Wiesz, że jesteś szczęśliwa, ale to całe zło dominuje nad Tobą. Zamartwiasz się błahostkami, które dla innych nie miałyby żadnego, absolutnie żadnego znaczenia. Przeraża Cię wszystko co nowe. Kołatanie serca, każde uderzenie znasz już na pamięć i wiesz co oznacza. Nic dobrego. To tak bardzo Cię dusi. Chcesz być kontaktową, pełną energii i prawdziwego uśmiechu osobą, ale nie możesz. Nie ważne jakbyś się starała, to i tak na nic.
Jesteś jak żółw ukryty cały czas w swojej skorupie. Za wszelką cenę próbujesz wychylić główkę, ale nie możesz. Tak jakby jakaś niewidzialna siłą zastawiła otwór wielkim głazem. 
Szukasz pomocy, ale tam jest tak ciasno, ciemno. Nie możesz wyjść... 
Tak czasami czuje się każdy z nas. Moim małym otworem na główkę jest fotografia. Mam szanse wtedy spojrzeć na świat nie swoimi oczami, lecz okiem obiektywu. W piersi w końcu czuję wolność. 
Każdy kwiat, drzewo, mrówka i inny owad staje się czymś wyjątkowym. Patrzę na niego, jakbym widziała go pierwszy raz na oczy i w pewnym sensie tak jest. Moje oczy widziały mnóstwo robaków, kwiatów, ludzi, ale każdy obiekt jest czymś nieznanym dla aparatu. To co oczy widziały już milion razy, on widzi na nowo i patrzy na niego inaczej. Łapie jego piękno, zachwyca się nim, upaja się tym widokiem, bo może już go więcej nie zobaczyć. Dlatego, kiedy mogę wystawić głowę poza skorupę wraz z aparatem w dłoni jest dla mnie jak odkrywaniem świata na nowo. Dzięki fotografiom mogę pokazywać ludziom przyrodę widzianą, jak gdyby po raz pierwszy i ostatni.









Czytaj dalej »

11.08.2017

Wrocław 2017- Spełnienie marzeń

Hejjka Czytelniku!
W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Tobą moim szczęściem. Otóż wczoraj spełniłam jedno z większych marzeń. Podróż pociągiem do Wrocławia. Tak wiem, że to nie jest lada wyczyn i przecież można to zrobić kiedy się chce, lecz ja nie miałam takiej możliwości, bo po pierwsze nie miałam z kim jechać a po drugie rodzice by bali puścić mnie w samotną podróż do miasta, którego nie znam bo byłam tam raz i to przejazdem. 
W tym roku miałam taką możliwość. Wraz z moim chłopakiem stwierdziliśmy, że taka wycieczka będzie dobrym sposobem na zrobienie ciekawych zdjęć, zwiedzenie miasta no i oczywiście spełnieniem mojego marzenia.
Pociąg mieliśmy o 6;56 a na miejscu byliśmy już o 9;30 <3 Mimo tego, iż jechaliśmy niezbyt pięknym pociągiem to byłam bardzo zadowolona. Takie starsze pociągi dają mi odczuć klimat i czuję tą magię <3 
Po paru dobrych godzinach chodzenia, podziwiania, robienia zdjęć, małej randce przy mrożonej kawie i lodach musieliśmy już o 17 wracać. Powrót minął mi troszkę gorzej bo byłam smutna z powodu tego, że to już koniec naszej wyprawy to i ludzi było o wiele wiele więcej. 
To był jeden z najpiękniejszych dni mojego życia, którego dłuuugo nie zapomnę! 
A teraz zapraszam Cię do obejrzenia zdjęć, które udało mi się zrobić podczas podziwiania Wrocławia! <3

















Czytaj dalej »