15.06.2017

Nie mam swojego zdania, i jest mi z tym ... ?

Hejjka Czytelniku! 
W dzisiejszym poście chciałabym porozmawiać z Tobą na temat asertywności, a raczej jej braku. 
Sama przez pewien czas byłam osobą, która nie potrafiła powiedzieć " nie". Dzisiaj uważam to za ogromny błąd. Umiejętność odmowy jest bardzo ważna nie tylko w życiu dorosłym, ale również w życiu szkolnym. W tym wieku nastoletnim, my młodzi ludzie często chcemy próbować nowych rzeczy, co jest zrozumiałe, bo przecież mamy niewiele lat i chcemy skorzystać z życia. Niestety nie wszystko co nieznane i nowe jest dobre. Papierosy, alkohol, narkotyki  to dla nas zakazany owoc jeśli jesteśmy niepełnoletni, a więc co za tym idzie powinniśmy się tego wystrzegać. Na nasze nieszczęście jest masa osób, które pod wpływem starszych  a nawet ludzi w swoim wieku łamią się i sięgają po papierosy itp. Dla mnie jako osoby mającej dopiero 16 lat jest to coś niezrozumiałego, że bardzo często Ci, którzy odmawiają czegoś są wyśmiewani przez towarzystwo, co prowadzi do chęci bycia zaakceptowanym przez rówieśników i nagle asertywność zanika. Takich przypadków jest od groma, ale brak umiejętności odmowy nie tyczy się tylko i wyłącznie używek. Czasami jest nam po prostu głupio odmówić komuś pomocy, bo mamy dobre serce. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że ludzie często wykorzystują takie osoby. Jedna prośba, za chwile kolejna, kolejna, kolejna i tak w nieskończoność. To, że chcemy komuś pomagać nie oznacza, że mamy dawać się wykorzystywać, to nie fair. Pomaganie jest dobre to fakt, ale wszystko z umiarem! Bądźmy dla siebie dobrzy, wspierajmy się, ale musimy odróżniać chęć czystego wyzysku, od prośby o rzeczywistą i pilną pomoc ;)
To, że jedna osoba, lub grupa coś robi i próbuje Cie do tego namówić, nie jest jednoznaczne z tym, że jesteśmy zmuszeni się na to godzić! Posiadanie własnego rozumu, wolnej woli daje nam szczęście. A jeżeli zostajesz wyśmiany, odrzucony czy ktoś się na Ciebie obrazi tylko dlatego, że po raz kolejny nie chcesz komuś pomóc w jakieś błahej sprawie to znaczy, że tacy ludzie nie są warci, aby poświęcać im czas. Proste !
Także podsumowując... Miej swoje zdanie, noś głowę wysoko i bądź dumny, że jesteś asertywny!











Czytaj dalej »

05.06.2017

Drogi Czytelniku, ściągnij wreszcie okulary!

Hejjka Kochany Czytelniku!
W dzisiejszym poście chciałabym poruszyć temat  dobrze mi znany, czyli strach i lęk. 
Oba te odczucia są koszmarne. Nie dają człowiekowi spokoju, jeśli już się na niego uprą. Po prostu nie ma zmiłuj. 
Najpierw przychodzi lęk. Czujesz dziwne uczucie w klatce piersiowej. Serce zaczyna Ci łomotać, czujesz się nieswojo, gdyż nie znasz powodu, dlaczego Twój organizm tak się zachowuje. 
To uczucie towarzyszy Ci przez dłuższy czas. Zaczynasz mieć go dość i chcesz się go, jak najszybciej pozbyć. Nie jest to jednak takie łatwe. Trzymasz to w tajemnicy przed wszystkimi, lecz widać po Tobie to zdenerwowanie. 
Kiedy lęk już wystarczająco opanuje Twoje ciało nadchodzi strach. Nie ważne o co i czego się  boisz. To po prostu jest. 
Przerażają Cię ludzie na ulicy, nowości w Twoim otoczeniu, mało straszne horrory, kłotnia z rówieśnikami, tajemnice, które powierzyłeś przyjaciołom. 
Zamartwiasz się dosłownie o wszystko tworząc w głowie coraz to bardziej absurdalne scenariusze.
Myślisz sobie, że cały świat jest przeciwko Tobie, lecz muszę Ci coś uświadomić. 
Nie jest tak. Uwierz mi, że świat naprawdę tak nie wygląda. Na Twój nos zostały nałożone okulary ze szkłami strachu, lęku i przerażenia. 
Może pora je ściągnąć nie sądzisz? Nawet nie wiesz, jak życie cudownie wygląda bez nich. Masz dobry wzrok, wiec nie potrzebujesz ich.
Spokojnie, ja też ciągle je jeszcze ściągam, ale one wracają i nie chcą się tak łatwo odczepić. 
Skoro jednak ja czasami daje radę je zdjąć to jestem tego przekonana, że Tobie również się uda!
Nie ma przecież rzeczy niemożliwych. No chyba, że już zawsze chcesz postrzegać świat jako jedną wielką konspirację i spisek przeciwko Tobie.
Zapamiętaj Drogi Czytelniku, jeśli chcesz ujrzeć w końcu piękno, które Cię otacza to na litość Boską chwyć te głupie okulary i wyrzuć je jak najdalej potrafisz! Mówi do Ciebie osoba, która dalej zmaga się ze zdjęciem tego jednego, durnego dodatku!
Skoro sam w siebie nie wierzysz, to pomyśl, że ja trzymam mocno kciuki! 






Czytaj dalej »

24.05.2017

Wyłącz się!

Hejjka kochani!
W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się moimi przemyśleniami na temat internetowego życia. Doskonale zdaje sobie sprawę, że internet jest wielkim ułatwieniem w życiu codziennym. Zastępuje nam listy w komunikacji na odległość, pomaga w wyszukiwaniu informacji, nauce, a w moim przypadku pomaga w rozwijaniu pasji. Wiadomo, że ma on jeszcze wieeele różnych zastosowań. Internet możemy nazywać i dobrodziejstwem dzisiejszych czasów, lecz gdy korzystamy z niego bez umiaru jest to istne przekleństwo. 
Doprowadza mnie do szału, kiedy widzę grupkę przyjaciół, znajomych, którzy spędzają razem czas na świeżym powietrzu, bądź w domu, lecz zamiast skupić się na rozmowie, zainteresować się drugą osobą siedzą i wgapiają się w swoje telefonu...
Naprawdę ? Czy w spotykaniu się z innymi nie chodzi o dialog? O wzajemne spędzenie czasu w przyjemny sposób. Ludzie nie popadajmy w paranoję. Rozumiem, że można od czasu do czasu sprawdzić social media, smsy w towarzystwie, ale nie do przesady. 
To jest bardzo przykre, bo w pewnym momencie naszego życia przestaniemy w ogóle ze sobą rozmawiać prosto w oczy, a naszym jedynym środkiem komunikacji będą wiadomości na facebooku. 
Czy tak ma wyglądać nasz świat? Ja będę się upierać, że bez telefonu, internetu da się żyć. Nie mówię tu o totalnym odcięciu się od technologii, od nowoczesności, ale... Brakuje mi aż słów, aby to opisać.
Coraz częściej mijam ludzi, którzy są jakby w transie. Telefon w rękach i nic innego dookoła nie istnieje. 
Zatracamy się, omijamy, nie dostrzegamy tego co najważniejsze w życiu. Internet, a raczej nasze nieumiejętne korzystanie z niego, przesada w używaniu go doprowadzi do zaniku zdolności komunikacji międzyludzkiej. Nie będziemy potrafili dogadywać się. Tworzyć wspólnej paczki, z którą będziemy chcieli spędzać czas, wygłupiać się, rozmawiać i poznawać się ! 
Dlatego bardzo proszę, doceniajmy to, że mamy możliwość łatwiejszego dostępu do informacji, do nauki, do rozwijania się. Zacznijmy używać tego co mamy, ale z glową. Nie dajmy zatracić się w internetowym szaleństwie. Poznawajmy świat i cieszmy się z życia ;) !






Czytaj dalej »

21.05.2017

Z pamiętnika nocnej myślicielki

"Drogi Pamiętniku
Czuję się dzisiaj taka.. hmm?
Pusta? Wypalona od środka. Nie potrafię ubrać już w słowa tego co chciałabym wykrzyczeć wszystkim bliskim w twarz, aby w końcu mnie zrozumieli. 
Każdy patrzy na świat przez pryzmat pieniędzy, dóbr materialnych.
-Jak to jej źle? Ma jedzenie, gdzie spać, drogie ubrania, gadżety, jak ona może być nieszczęśliwa?!
Teksty tego typu bolą jeszcze bardziej. W świecie niezrozumienia, nienawiści, egoizmu i oceniania innych nie ma już chyba dla mnie miejsca.
Jednak chciałabym dzisiaj opowiedzieć o tym co dzieje się w nocy...
Kiedy słońce zajdzie a na niebie pojawi się księżyc i gwiazdy, siadam na parapet i wpatruję się w migoczące punkciki oczekując na wewnętrzny spokój. 
Liczę na to, że właśnie one zabiją we mnie ten strach, lęk i złość.
Każdej nocy jestem tak samo naiwna. Nic nie pomaga. Gdy otworzę okno a chłód okryje moje nagie rozgrzane ramiona po policzku płynął słone łzy. Strach zwiększa się z każdą kroplą, która spadnie na drewniany parapet. Czuję się wtedy taka bezbronna. Przeraża mnie jakakolwiek myśl o tym co jest, było i będzie. Nie radzę sobie z emocjami. One we mnie krzyczą, ale nie wydaje żadnego dźwięku mimo to. 
Schodzę z okna i siadam przed lustrem. Wpatruję się tępym wzrokiem w moje żałosne odbicie. 
Zapłakana, roztrzęsiona, zziębnięta dziewczyna. Ten widok mnie przeraża, tak jak cały świat.
Dochodzi do mnie myśl, że nie pasuję tu. Jestem puzzlem z innej układanki. Trzeba wrócić do swojej, prawda?
Nie mogę jej znaleźć, mimo tego,że tak bardzo się staram!
Emocje kolejny raz biorą górę. Z bezsilności, bezradności wyrywam swoje włosy, drapię swoje ciało. Nie potrafię znieść tej niemocy. Z minuty na minutę moja złość gdzieś znika. Jakby wylatywała przez otwarte okno. Szybko odchodzę i po raz kolejny wyglądam przez okno. Wiatr znów otula moje rozpalone ciało i osusza mokre od łez policzki.
Pamiętniku... Tak jest każdej nocy. Każdej nocy przeżywam tą mękę. Strach to mój przyjaciel, który wchodzi prze to cholerne otwarte okno! 
Dlaczego więc go nie zamknę? Nie dosięgam do klamki... 
On ciągnie mnie za każdym razem, gdy chce już to zrobić. 
Pamiętniku... Pisząc ten tekst towarzyszy mi znów strach. Stoi za moimi plecami. Czuję jego oddech. 
Oddech ten jest każdej, zimnej nocy..."








Czytaj dalej »

05.05.2017

Tęsknota niejedno ma imię

Każdej nocy budzę się z niespokojnego snu z przekonaniem, że to koniec.
Nie radzę sobie z tą świadomością... Próbuję zatopić smutek, tęsknotę, żal we śnie, jednak i on mi to utrudnia. Podświadomość płata mi figle narzucając obrazy mojej agonii. Odganiam te wizje i biegnę w kierunku okna wyczekując Ciebie. Na mojej drodze pojawia się milion przeszkód w postaci głosów. Otaczając mnie ze wszystkich stron powalają na ziemię uniemożliwiając mi kontakt z Tobą.
Podnoszę głowę i jedyne co widzę to światło... Wiem, że to Ty.
Tylko Ty jesteś iskierką, która pozwala mi przezwyciężyć diabelskie głosy.
Czołgając się omijam przeciwników i dotykam dłonią światła. Moje ciało zalewa gorąco, przyjemne ciepło rozgrzewające potłuczone kawałki mojego serca. Rozgrzewa je, aby następnie poskładać w całość.
Czuję się o niebo lepiej. Twarz i serce w końcu ukazują prawdę. Pozbywam się maski i z pomocą całego, jakby nienaruszonego serca nareszcie wracam do żywych.
Mogę wziąć oddech nie czując już bólu. Świat nabiera barw a ja chęci do życia.
Cierpienie jest jednak nieuniknione. Dotknęłam światła, lecz z podmuchem wiatru iskierka odleciała...
Na dłoniach widzę napis " Poczekaj, wrócę".
Siadając pod ścianą w milczeniu, pełna obaw spokojnie czekam.
Sklejone serce pozwala mi nabrać wiary i ufności. Jestem w bezpiecznej przystani oczekując powrotu mojej iskierki.
Każdy oddech mnie do niej zbliża. Nie mogę przestać oddychać. Ta prosta czynność sprawia mi wiele przyjemności, bo wiem, że robię to po coś. Nie czuję się już stłamszona, zduszona, inna...
Naga, prawdziwa ja, czekając w porcie na swoją iskierkę wiem, że już wkrótce znów doznam tego ciepła.











Czytaj dalej »

22.04.2017

Kim jestem?

Kim jestem?
Zastanawiam się stojąc na skraju przepaści i biorąc ostatni w życiu wdech. Patrzę niespokojnie w dół i rzucam się w ciemną otchłań...
Otwieram oczy. Jedyne co widzę to ciemność otaczającą moją drobną i kruchą postać...
Kim jestem pośród ogromnego mroku otaczajacego moje ciało?
W ciemności czuję się taka malutka, taka nic nieznacząca... Dlaczego?
Swoje płuca po raz kolejny napełniam dawką tlenu. To rozjaśnia mój umysł...
Szczerze? Czuję, że jestem jedną z wielu milionów zagubionych w szarej codzienności nastolatek. Jedna z wielu dziewczyn z "problemami", które są przez wielu traktowane jak błahostki. Ignorowana, z wielkim chaosem, mętlikiem w głowie muszę każdego dnia udawać. Zakładać maskę i iść z zaciśniętymi pięściami gotowa do walki. 
Ogromnej i ciężkiej walki z przeciwnościami losu. 
Krzyczę i wołam przeciwnika do  bitwy. Jak tchórz chowa się za rogiem... Tylko którym?
Drobna, osłabiona i zagubiona dziewczyna musi każdego dnia być czujna i silna. 
Upadam od niewidzialnych ciosów, ale podnoszę się po każdym bardziej zdeterminowana.
Kim jestem?
Czy uśmiech na mojej twarzy jest prawdziwy? Czy gdy po policzkach lecą mi łzy a serce pęka na milion kawałków ale uśmiecham się, to jestem szczęśliwa?
Moją głowę rozsadzają miliony myśli... Kolejny raz upadam, ale nie mogę się podnieść. 
Gdzie podziali się Ci, którzy bronili mnie przed atakami? 
NO GDZIE ONI TERAZ SĄ?!
Gdy zostałam powalona przez swoje myśli i niewidzialną siłę... Gdy nie mam już mocy, aby pomagać innym zostaje sama. Policzki znów są ozdobione kroplami słonej wody, serce bije szybciej, ale ciało odmawia posłuszeństwa.
Przez głowę znów przechodzi pytanie : "Kim jestem na tym świecie?"
Nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Czołgam się. Wpadłam w labirynt. Nie widzę wyjścia.
Za długo walczyłam, i w końcu poddałam się. 
Czy moja siła była prawdziwa? Czy to tylko pozory.
Serce rozdarte, mózg zadręczany milionami myśli, ciało przygniecione niewidzialną siłą. Samotna walczę, szarpie się i krzyczę kolejny raz. Za każdym coraz ciszej.
W końcu siła całkowicie przytwierdziła moje kończyny do podłoża, serce zgubiło parę elementów a głowa została oczyszczona ze wszystkiego co w niej było.
Nie mam już nic. Przyjaciół, siebie. Za długo walczyłam z ludźmi, którzy koniec końców ulotnili się. Nie poprosiłam tych, którzy razem ze mna wygrali by bitwę.
Ostatnia łza, ostatni wdech i ostatnie pytanie :"Kim byłam?"












Czytaj dalej »